środa, 21 sierpnia 2013

KONIEC!

Hejka.
Jak by tu zacząć. Wiem, że blog niedawno dopiero został założony ale mania na punkcie HoA już mi minęła. Więc co by tu napisać po protu mój blog zostaje zamknięty. Nie mam już pomysłów na żaden z moim trzech blogów o tym serialu. Teraz bardziej interesuje mnie " Violetta". Dlatego też zapraszam na swoje blogi z opowiadaniami:
http://violetta-maxi-y-naty.blogspot.com/
http://violamojahistoria.blogspot.com/
http://violetta-moja-wersja.blogspot.com/

Czyli co to koniec. Teraz zrobię podsumowanie:

Liczba wyświetleń dzisiaj
4
Liczba wyświetleń wczoraj
47
Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu
5 968
Łączna liczba wyświetleń
11 126


Wszystkie komentarze: 96 
Posty: 23
Obserwatorzy: 5


Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
226
Litwa
4
Niemcy
2
Stany Zjednoczone
1




Liczba wyświetleń według przeglądarki

WpisLiczba wyświetleń
Chrome
110 (46%)
Mobile Safari
56 (23%)
Firefox
36 (15%)
Opera
26 (10%)
Safari
7 (2%)
Internet Explorer
4 (1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze przeglądarki

Liczba wyświetleń według systemu operacyjnego

WpisLiczba wyświetleń
Windows
170 (72%)
Android
63 (27%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze platformy



Nie liczyłam na to, że ktokolwiek polubi mojego bloga. A jednak. Bardzo wam dziękuje, kocham was.
Oczywiście będę dalej komentowała wasze rozdziały.
Mam nadzieję, że zajrzycie na moje blogi o serialu " Violetta".
Pozdrawiam i żegnam <3

sobota, 3 sierpnia 2013

Sorki

Hejka. Wielkie sory, że nic nie dodawałam ale:
po 1. nie miałam pomysłów
a po 2. od środy nie miałam neta, wczoraj wróciłam do domu ale nie miałam czasu dzisiaj tak samo.
Bardzo was przepraszam ale nie wiem kiedy będzie rozdział.
Buziaczki kocham i przepraszam <3

Patricia



niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 18

Hejka.


*Patricia*
Eddie stał do mnie plecami i udawał, że jest obrażony. No cóż sam przyjdzie. Ja się mu tak łatwo nie dam.
- Ej możesz się odsunąć bo chce potańczyć - poprosiłam ale on się nie ruszył. O nie tak się bawić nie będziemy. Nikt nie może mi przeszkadzać kiedy chce potańczyć. Nawet on. Podeszłam do niego i stanęłam do niego przodem. - Ej ja tak ładnie proszę przesuniesz się? - zapytałam słodko ale on dalej stał - Eddie no co ja mam zrobić żebyś się odsunął? - zapytałam
- Sama się domyśl - w końcu przynajmniej się odezwał. Podeszłam bliżej niego, chwyciłam go swoimi dłońmi za szyję i zaczęłam go całować.
- Wystarczy? - zapytałam odrywając się od niego
- No nie wiem - odparł.
- A chcesz zostać bez dziewczyny? - zapytałam go szeptem
- Nie... - przyznał. - Ale jeden buziak nie wystarczy żeby mnie przekonać - dodał.
- Dobra i tak się już natańczyłam - powiedziałam i poszłam do sali muzycznej skąd wyszłam na korytarz. - Ej jak nie chcesz tu zostać zamknięty to lepiej szybko wyjdź - krzyknęłam do niego a on wyszedł nadal się nie odzywając. - Jak chcesz. Ja nie muszę z tobą gadać - dodałam, zamknęłam sale na klucz i poszłam na górę w kierunku pokoi. Kiedy weszłam do pokoju przebrałam strój do tańca i założyłam to:
Zaraz po tym położyłam się na łóżko i włączyłam laptopa. Zobaczyłam, że Piper jest dostępna na video-chacie więc do niej zadzwoniłam. Gadałyśmy przez jakąś godzinę. Kiedy skończyłyśmy gadać zalogowałam się na facebooka. Pod postem, że jestem w związku z Eddie'm miałam kilka komentarzy. Były to komentarze od dziewczyn. Głównie od Amber. Były też od mojej siostry, mojego brata i moich koleżanek ze starej szkoły. I ponad 100 lubię to. Dobra strasznie mi się nudzi. Nie mam co robić. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Zamknęłam laptopa, odłożyłam na szafkę i poszłam otworzyć drzwi. Za nimi stał Eddie z Aronem.
- Co chcesz? - zapytałam Eddie'go a Arona zaczęłam głaskać
- Sorki, że tak się zachowywałem - powiedział.
- I tylko tyle? - zapytałam
- Mogę chociaż wejść? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie a ja go wpuściłam. Eddie usiadł na łóżku a ja nadal bawiłam się z psem. - Pat pogadajmy - poprosił Eddie. Odeszłam od Arona i usiadłam po turecku koło Eddie'go.
- O czym chcesz gadać? - zapytałam
- Za co ty się jeszcze gniewasz? - znów odpowiedział mi pytaniem na pytanie
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie - skarciłam go. Eddie przewrócił mnie na łóżko i zaczął całować. Odwzajemniałam każdy z jego pocałunków. - Jesteś okropny wiesz o tym? - zapytałam między pocałunkami
- Ale i tak mnie kochasz - rzekł i znowu zaczęliśmy się całować. W pewnej chwili Aron zaczął szczekać i wskoczył na nas. My się od siebie oderwaliśmy i zaczęliśmy się śmiać. Aron zaczął lizać mnie po twarzy. - Aron dość - mówiłam przez śmiech. Pies zszedł z nas a my się podnieśliśmy. - Zaraz wracam - poszłam do łazienki i wytarłam twarz, która była w ślinie. Po tym wróciłam do pokoju. Chciałam podejść do Arona ale Eddie złapał mnie w pasie i pociągnął na łóżko.
- No weź. Chcę się pobawić z moim psem - powiedziałam.
- A ja chcę cię pocałować - odparł i znowu zaczął mnie całować. Tym razem przerwało nam pukanie do drzwi. - Uduszę ich - przyznał Eddie a ja podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zanim zobaczyłam kto to Aron wybiegł z pokoju.
- A temu co? - zapytała Gabriella
- Nie wiem - oznajmiłam. - Coś się stało? - zapytałam
- Roxane woła was na obiad - poinformowała nas i odeszła.
- Idziesz? - zapytałam Eddie'go a on wstał z mojego łóżka, chwycił moją rękę i poszliśmy do jadalni. Kiedy weszliśmy wszyscy już byli a Aron jadł z miski przy wejściu do kuchni. Więc dlatego wybiegł. Najwyraźniej poczuł smak jedzenia.
- Gdzie wy byliście? Byłam wiesz gdzie ale cię tam nie było a drzwi były zamknięte - zapytała a później stwierdziła Amber.
- Jak mi się znudziło do poszłam do pokoju. Przy okazji Piper mówiła żebyś do niej zadzwoniła i powiedziała czy prezent ci się podobał - odparłam i razem z Eddie'm usiedliśmy do stołu. Przez cały obiad nie odzywałam się ani słowem. Eddie'go chyba to zaniepokoiło bo zaraz jak tylko odeszliśmy od stołu zapytał czy wszystko ok. - Tak jest wszystko ok - powiedziałam.
- Na pewno? Bo na obiedzie się w ogóle nie odzywałaś - stwierdził mój chłopak.
- Jestem zmęczona nic więcej. Pójdę się położyć - stwierdziłam, pocałowałam go i poszłam do pokoju.
*Eddie*
Martwię się o Pat. Mówi, że jest tylko zmęczona ale ja widzę, że jest to coś więcej.
- Eddie - podeszła do mnie Amber. - Co jest z Pat? - zapytała
- Właśnie też nie wiem. Mówiła, że jest zmęczona ale to raczej jest coś więcej - odpowiedziałem.
- Yhy. Dowiedz się co - powiedziała stanowczo i odeszła. Podszedłem do drzwi od pokoju Patrici i zapukałem. Usłyszałem tylko ciche "proszę" więc wszedłem. Zastałem ją leżącą na łóżku wtuloną w poduszkę.
- Ja byłbym lepszy do tulenia - zażartowałem i usiadłem koło niej.
- Mówiłam, że jestem tylko zmęczona i nic więcej - powiedziała siadając.
- Amber mnie tu przysłała - broniłem się.
- Mogłeś powiedzieć, że nie chcesz tu przychodzić - oznajmiła.
- Miałbym kłamać? - zapytałem zbliżając się do niej
- A gdzie ty byś widział kłamstwo co? - odpowiedziała mi pytaniem na pytanie
- Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie - odparłem.
- Nie kradnij mi moich odzywek - skarciła mnie.
- Nie każ mi kłamać bo ja zawsze będę chciał do ciebie przychodzić - dodałem. Pat złapała swoimi dłońmi moje policzki, przyciągnęła do siebie i zaczęła całować. Złapałem ją w pasie i przycisnąłem bardziej do siebie tym samym odwzajemniając każdy jej pocałunek. - Kochasz mnie? - zapytałem nie chętnie przerywając nasze pocałunki. Ona nie odpowiedziała tylko pociągnęła mnie za koszulkę na łóżko tak, że wylądowałem na niej.
*Patricia*
- To znaczy, że tak? - zapytał znowu Eddie
- Najbardziej na świecie - odparłam cicho a Eddie zaczął mnie całować. Nagle drzwi od pokoju się otworzyły i stanęła w nich Amber.
- Sorki - powiedziała a my się od razu od siebie oderwaliśmy i usiedliśmy na łóżku. - Nie chciałam wam przeszkadzać - dodała.
- Spoko. Nie przeszkadzasz - stwierdziłam ironicznie.
- O fajnie - oznajmiła.
- Nauczyć cię co to ironia? - zapytałam
- Nie. Co się z tobą dzieje? - zapytała
- Nic się nie dzieje a co ma się dziać - powiedziałam. Zauważyłam, że Eddie chce wstać ale nie pozwoliłam mu i złapałam jego rękę i mocno ścisnęłam wplątując swoje palce w jego.



I jak podobał się?. Mam nadzieję, że do jutra wieczorem wam wystarczy. Papa.

Patricia

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 17

Hejka.


Kilka dni później.
*Patricia*
Od kilku dni cały czas pada deszcz. Z domu prawie wcale nie wychodzimy. Właśnie siedzę z dziewczynami w salonie i gadamy.
- No to co jak ci się układa z Alfie'm? - zapytała Nina Amber
- Super - odparła.
- Ymm.. muszę pogadać z Eddie'm kto komu daje dwie dychy - powiedziałam niechcący na głos.
- Że jak? O co ci chodzi? - zapytała Amber
- A nie o nic - skłamałam.
- Pat - krzyknęły dziewczyny.
- Pamiętasz jak na swoich urodzinach tańczyłaś z Alfie'm? - zapytałam a ona pokiwała głową - Założyłam się z Eddie'm, że po tygodniu będziecie już razem - dodałam.
- PATRICIO ANO WILLIAMSON - krzyknęła ja się roześmiałam.
- Przestań używać mojego drugiego imienia - powiedziałam przez śmiech.
- To nie jest śmieszne - udała obrażoną. Nagle ktoś zakrył mi oczy.
- Eddie won - powiedziałam.
- Ej no skąd wiedziałaś, że to ja? - zapytał siadając koło mnie
- Hmm.. zastanówmy się... bo tylko ty tak robisz - stwierdziłam a on mnie pocałował.
- I wy mówiliście, że się nie lubicie - odezwała się Mara.
- Właśnie - potwierdziła Joy.
- Oj cicho - powiedziałam.
- A one nie mają racji? - zapytał ironicznie Eddie
- Pajac - stwierdziłam.
- Kiedy przestaniesz mnie przezywać? - zapytał
- Kiedy przestaniesz się tak zachowywać? - odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie
- Tak wy bardzo do siebie pasujecie - powiedziała Nina.
- Niby czemu tak mówisz? - zapytaliśmy oboje a dziewczyny się zaśmiały
- Bez powodu - odparły wszystkie. Do salonu wbiegł Alfie a za nim Jerome.
- A wy co? W łapanego się bawicie? - zapytałam śmiejąc się
- Nie - odparł Alfie i usiadł koło Amber a Jerome koło Joy.
- Co my mamy robić? - zapytała Joy
- Amber ja idę potańczyć - powiedziałam jej na ucho.
- Ok - odpowiedziała cicho. Miałam już wyjść z salonu ale Eddie mnie zatrzymał.
- Gdzie ty idziesz? - zapytał
- Przejść się - skłamałam i wyszłam. Usłyszałam jeszcze jak Eddie mówi:
- Przecież pada deszcz.
*Eddie*
- Serio Amber gdzie ona poszła? - zapytałem patrząc na blondynkę
- Ymmm.. pokazywała ci to na dole? - odpowiedziała mi pytaniem na pytanie
- Tak - powiedziałem.
- To tam - dodała i przytuliła się do Alfie'go. Nagle zadzwonił dzwonek a Roxane poszła otworzyć.
- Emm... Panienko chyba ktoś do ciebie - krzyknęła a Amber poderwała się z miejsca i pobiegła do drzwi. My poszliśmy za nią.
- Co ty tu robisz? - wydarła się na swojego byłego
- Słońce co ty taka zła co? - zapytał - O ten laluś tu jest co? - dodał kiedy mnie zobaczył
- Stul się lepiej i stąd idź - odparłem.
- David wynocha stąd - powiedziała Amber.
- Możemy pogadać? - zapytał patrząc na Amber
- Nie. Idź stąd - powtórzyła i zamknęła mu drzwi przed nosem.
- Nie powiem fajnego ty miałaś chłopaka - stwierdziłem sarkastycznie a Amber zmroziła mnie wzrokiem. - To ja lepiej poszukam Pat - dodałem i poszedłem na dół. Kiedy wszedłem do sali muzycznej usłyszałem muzykę z sąsiedniej sali. Od razy ruszyłem w stronę drugich drzwi. Kiedy wszedłem zobaczyłem Pat jak tańczy.
- A ty co tu robisz? - zapytała kiedy mnie zauważyła
- Nudziło mi się na górze bez ciebie - oznajmiłem podchodząc do niej.
- Serio? - nie chciała uwierzyć
- Serio - dodałem i ją pocałowałem.
- Ej pamiętasz o co zakładaliśmy się na urodzinach Amber? - zapytała
- No tak - powiedziałem.
- Kto komu daje dwie dychy? - zapytała a ja złapałem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie tak, że nasze usta dzieliło kilka milimetrów
- Jak chcesz - pocałowałem ją ale ona się odsunęła.
- To dajesz mi dwie dychy - odparła śmiejąc się.
- A co za to dostanę? - zapytałem zbliżając się do jej ust
- Na pewno nie to co chcesz - rzekła i odsunęła mnie od siebie.
- No wiesz co? - udałem obrażonego i odwróciłem się do niej plecami



Dobra tylko tyle bo nie mam pomysłów. Wczoraj nie było bo nie udało mi się go skończyć.
Co do tamtego bloga nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział ponieważ jeszcze nic nie wymyśliłam.
A co do mojego pierwszego bloga ze scenariuszami to zawieszam dopóki nie wrócę do domu ponieważ mam napisane na laptopie części.

Całuski i papa.

Patricia

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 16

Hejka.


Kilka dni później.
*Patricia*
Przez te kilka dni komponowałam piosenkę. Teraz siedzę przy basenie na leżaku i próbuję ją skończyć. Nagle na leżaku obok mnie pojawił się Eddie.
- Jak tam piosenka? - zapytał zahaczając mi włosy za ucho
- Prawie skończona - odparłam zapatrzona w kartkę.
- Czyli jak tylko skończysz mamy ognisko? - zapytał
- Tak - oznajmiłam. Nagle koło nas pojawiła się kuzynka Amber Gabriella:

- Pat hej - krzyknęła.
- Gabi cześć - szybko wstałam z leżaka i przytuliłam ją.
- Czyli ty jesteś kuzynką Amber? - zapytał Eddie
- Tak - odpowiedziała.
- Ile ty masz lat? - zapytał ponownie
- A chcesz oberwać? - zapytałam swojego chłopaka
- To ja lecę - stwierdził i uciekł do domu. Po chwili poszłyśmy do domu. Każdy siedział w salonie i o czymś gadał.
- Gabi - krzyknęła Amber i przytuliła swoją kuzynkę. Nagle przybiegł Aron i podbiegł do Gabrielli.
- Aron no cześć psiaku - powiedziała słodko Gabi.
- Na serio ile ty masz lat? - zapytał Eddie a ja wzięłam do ręki poduszkę i w niego rzuciłam. Zerwał się z kanapy i zaczął mnie gonić. Dobiegliśmy do ogródka gdzie Eddie przewrócił mnie na ziemie.
- Serio? Znowu? - zapytałam sarkastycznie
- Sama zaczęłaś - odparł.
- Ty zacząłeś bo pytałeś się Gabrielli ile ma lat - stwierdziłam. - Ona jest 2 lata młodsza od nas - dodałam. - No to zejdziesz ze mnie czy nie? - zapytałam
- Jak mnie ładnie poprosisz - powiedział.
- Wiesz co jesteś okropny - rzekłam, podparłam się ramionami o ziemię i go pocałowałam. - A teraz zejdziesz? - zapytałam ponownie
- Nie - znowu się pocałowaliśmy.
- PAT, EDDIE - usłyszeliśmy z domu krzyk Amber.
- Chodź - powiedziałam a on wstał i pomógł mi wstać po czym poszliśmy do domu.
- Co? - zapytaliśmy oboje
- Przestaniecie się wreszcie wygłupiać? - odpowiedziała nam pytaniem na pytanie Amber
- Kto tu się wygłupia co? - zapytałam
- Wy - powiedzieli wszyscy oprócz Gabrielli.
- Ej muszę wam coś powiedzieć. Ja i Alfie od wczoraj jesteśmy razem - powiedziała szczęśliwa Amber.
- Dobra to było dłużej niż tydzień - stwierdził Eddie.
- Noo - rzekłam.
- Co? - zapytali razem Amber i Alfie
- A nie ważne - powiedzieliśmy oboje.
- Czyli tak Gabi kocham cię jak własną siostrę ale nie zbliżaj mi się do chłopaka zrozumiano? - powiedziałam do niej a ona się zaśmiała
- Spoko. Ja mam chłopaka - powiedziała.
- Kogo? - zapytałam z Amber
- Troya. Nie wiedziałyście? - stwierdziła.
- Nie - zaprzeczyłyśmy obje udając obrażone.
- Oj nie obrażajcie się na mnie - poprosiła a my ją przytuliłyśmy.
- Ty to od kiedy znasz takie słowo jak "kocham". O już wiem pewnie od kiedy jesteś z Millerem - powiedział Jerome.
- Zamknij się perukowcu - krzyknęłam.
- Ile razy mam powtarzać to nie jest peruka - też krzyknął. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Głupek - powiedziałam do Eddie'go i poszłam do ogrodu. Eddie pobiegł za mną.
- Oj no nie obrażaj się. Przecież to zabawne jak się kłócicie - powiedział ale ja nie zwracałam na niego uwagi. - Słońce - przerwałam mu.
- Nie ma żadne "słońce" - powiedziałam.
- Ej skarbie... - zaczął a ja groźnie na niego spojrzałam. - Miało nie być "słońce" - powiedział.
*Eddie*
- Jak mnie ładnie przeprosisz to może nie będę się gniewała - stwierdziła.
- Hmm..a może być tak? - zapytałem, podniosłem ją i pocałowałem
- Tak jasne - powiedziała i znowu się pocałowaliśmy. Nagle zaczął padać deszcz.
- Raczej dzisiaj ogniska nie zrobimy - powiedziałem.
- Oj tam. Będą też inne dni co nie - przyznała.
- Wiesz jak bardzo cię kocham? - zapytałem
- Nie. Jak bardzo? - odpowiedziała mi pytaniem na pytanie
- Najbardziej na świecie - odparłem i znowu ją pocałowałem. W ogóle nie obchodziło nas, że akurat pada deszcz.


Dobra daję dopiero teraz bo nie miałam wcześniej czasu.
Jutro spróbuję szybciej.

Patricia

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 15

No to dodaję nexta <3


*Patricia*
Nagle zobaczyłam byłego chłopaka Amber.
- O nie - powiedziałam.
- Co jest? - zapytał zdziwiony Eddie
- Tam idzie były chłopak Amber. Jak dowie się, że tu jesteśmy nie będzie za fajnie - wyjaśniłam.
- Nie może być aż tak źle - rzekł Eddie był chyba zbyt pewny siebie. Podszedł do nas David.
- Pat co tam? - zapytał i próbował mnie przytulić ale się odsunęłam - No co jest? Kumpla nie przytulisz? - zapytał ponownie i widać było, że jest pijany. Właśnie dlatego Amber z nim zerwała.
- Odwal się ode mnie - powiedziałam.
- Ej skoro ty tu jesteś to moja Amber też co nie?! - zapytał a raczej stwierdził
- To nie jest twoja Amber. Zrozum to wreszcie. Ona z tobą zerwała bo ciągle pijesz - powiedziałam zła. Eddie tylko stał i nic nie mówił.
- Słonko co ty taka zła? - zapytał zbliżając się do mnie na szczęście Eddie pociągnął mnie za rękę w swoim kierunku - A to co za laluś co? - zapytał pokazując na Eddie'go
- A co cię to obchodzi?! Przynajmniej nie pije tak jak ty - stwierdziłam. - Weź wracaj do domu i nie pokazuj mi się na oczy bo nie będzie za fajnie - pociągnęłam Eddie'go za rękę i odeszliśmy jak najdalej od tego idioty.
- Ok może być źle - odparł Eddie. - Możesz już puścić moją rękę? - zapytał nie pewnie a ja dopiero się skapnęłam, że trzymałam go za rękę, którą momentalnie puściłam.
- Sory - powiedziałam nieco speszona i chyba lekko się zarumieniłam.
- Spoko nic się nie stało - powiedział. - I nie musisz się z tego powodu rumienić - dodał śmiejąc się.
- Skąd ty... - przerwał mi.
- Nie wiedziałem ale właśnie mi się do tego przyznałaś - rzekł nadal się śmiejąc.
- Głupek - powiedziałam. Odpięłam smycz Arona od obroży, żeby sobie trochę pobiegał.
- Czemu ty ciągle nazywasz mnie głupkiem co? - zapytał kiedy byliśmy na jakiejś łące gdzie pies sobie biegał
- Może dlatego, że nim jesteś - stwierdziłam a on zaczął mnie gonić. W pewnej chwili zahaczyłam o coś nogą i wylądowałam na trawie a że Eddie biegł tuż za mną też się przewrócił ale na mnie. - Weź uważaj - powiedziałam.
- To nie ja pierwszy się wywaliłem - odparł.
- Ale nadal jesteś głupkiem - odpowiedziałam mu. - Możesz ze mnie zejść? - zapytałam patrząc na niego
- Hmm.. no nie wiem zastanowię się - oznajmił. - Nadal będziesz mnie nazywała głupkiem? - zapytał po chwili
- Jeśli zasłużysz to tak - powiedziałam. W pewnej chwili Eddie zbliżył się do mnie tak, że dzieliło nas parę milimetrów. Nie wiedziałam co robić więc tylko zamknęłam oczy. Po paru sekundach poczułam usta Eddie'go na swoich. On mnie pocałował. Przez chwilę nie wiedziałam co zrobić ale w końcu odwzajemniłam ten gest. Położyłam swoje dłonie na jego policzkach. Nagle Aron zaczął szczekać a my się od siebie oderwaliśmy po czym oboje wstaliśmy z trawy. Trochę speszona sytuacją, która miała miejsce przed chwilą szybkim krokiem podeszłam do mojego psa. Okazało się, że zobaczył jeża i dlatego zaczął szczekać.
- Może wracajmy lepiej do domu co? - zapytał Eddie podchodząc do mnie
- Tak jasne - powiedziałam i ruszyliśmy w stronę domu Amber. Kiedy tam dotarliśmy wszędzie światła były zgaszone czyli pewnie każdy już spał.
- Jak my wejdziemy? - zapytał Eddie
- Spoko mam klucze - odpowiedziałam i cicho przekręciłam klucz w drzwiach. Nagle światło się zapaliło i zobaczyliśmy Amber.
- Iii.. Aron - zaczęła piszczeć a Aron do niej podbiegł i zaczął ją lizać. - Ooo piesku co tęskniłeś? - zapytała słodko głaszcząc psa
- Obje macie świra na punkcie tego psa? - zapytał mnie Eddie
- Ona większego - powiedziałam. - Nie gniewasz się, że jesteśmy z nim tak późno? - zapytałam przyjaciółkę
- Nie jasne, że nie. Jak chcecie idźcie do pokoju a ja zaprowadzę Arona do jego budy - powiedziała a ja i Eddie poszliśmy w kierunku pokoi. Kiedy weszłam do pokoju spojrzałam na zegarek. Była 22:52. Nieźle. Poszłam do łazienki i przebrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka ale nie mogłam w ogóle zasnąć. Ciągle myślałam o tym co Eddie dzisiaj zrobił. W końcu byłam tak zmęczona, że zasnęłam. Rano obudziłam się o 7. Co jest dziwne bo zazwyczaj śpię o wiele dłużej. Zwłaszcza kiedy mamy wolne od szkoły. Przebrałam się w to:
po czym poszłam do jadalni. Nikogo tam nie było. Z resztą czego ja się spodziewałam? Na pewno wszyscy śpią. Tylko ja nie mogłam spać. A to wszystko przez jednego chłopaka. Nagle ktoś zakrył mi oczy. Nie mogłam rozpoznać kto to więc się odwróciłam i zobaczyłam Eddie'go.
- Eee... hej? - powiedziałam nie pewnie
- Coś się stało? - zapytał
- Nie. A dlaczego pytasz? - zapytałam cofając się do tyłu
- Może dlatego, że inaczej się zachowujesz? - odpowiedział mi pytaniem na pytanie
- Ale jak inaczej? - skłamałam
- Nie ważne. Co tu robisz o tej godzinie? - zapytał zmieniając temat
- Nie mogę zasnąć. A ty? - zapytałam
- Też - stwierdził. Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało.
- Słuchaj... - zaczęliśmy w pewnym momencie oboje.
- Ty pierwszy - powiedziałam.
- Chciałem cię przeprosić za ten wczorajszy pocałunek. Nie wiem co mnie napadło. Nie powinienem tego robić - powiedział a ja nie mogłam w ogóle się odezwać. - Jeśli nie chcesz teraz nawet przyjaźni to... - przerwałam mu.
- Przestań. To nie o to chodzi. Chodzi o to, że mnie zaskoczyłeś tym pocałunkiem. Myślałam, że ty chcesz się tylko przyjaźnić - odparłam spuszczając wzrok.
- Właśnie nie. Ja chcę być kimś więcej niż tylko twoim przyjacielem - przyznał a ja nie wytrzymałam i go pocałowałam. Złapał mnie dłońmi w pasie i przycisnął do siebie a ja zarzuciłam swoje ręce na jego szyi bawiąc się przy tym jego włosami. Całowaliśmy się tak aż usłyszeliśmy czyjś pisk. Od razu się od siebie odsunęliśmy i zobaczyliśmy szczęśliwą Amber.
- Wiedziałam, że wreszcie będziecie razem - pisnęła po raz kolejny. Nagle do jadalni wbiegł Roberto.
- Panienko co się stało? - zapytał Amber
- A nic, nic możesz wracać do pokoju - powiedziała a on wyszedł. Razem z Eddie'm wybuchliśmy śmiechem. - No i co was tak śmieszy? - zapytała a my coraz bardziej się śmialiśmy. Amber wreszcie się wkurzyła i wyszła z jadalni.
- Jakim cudem on ją usłyszał z drugiego końca domu a nasi przyjaciele nie? - zapytał Eddie kiedy już przestaliśmy się śmiać
- Nie wiem - odparłam.
- A właśnie chcesz być moją dziewczyną? - zapytał zbliżając się do mnie
- Tak - odpowiedziałam i pocałowałam go. - Ymm.. chodź pokaże ci coś - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę. Poszliśmy na dół i stanęliśmy przed drzwiami do sali muzycznej i tanecznej.
- A nie mówiłaś, że tu jest pokój taty Amber? - zapytał Eddie
- Musiałam coś wymyślić bo nie chciałam żebyście mi tu wchodzili - wytłumaczyłam i otworzyłam drzwi. Eddie był strasznie zdziwiony widokiem sali muzycznej:
- Fajna - skomentował. - A tam co jest? - zapytał pokazując na drzwi
- Chodź to zobaczysz - powiedziałam i poszliśmy do sali tanecznej:
- Wow. Czyli twój kuzyn nie żartował, że tańczysz? - zapytał
- Nie. Tylko proszę nikomu nie mów o tym co tu jest ok? - zapytałam
- Nikomu nie powiem - obiecał.
- Trzymam cię za słowo. A jak piśniesz komukolwiek słówko o tych salach to cię uduszę własnymi rękami - powiedziałam podchodząc do niego.
- Tak bo ci uwierzę - oznajmił sarkastycznie.
- Ja nie żartuję - odparłam. Spojrzałam na ekran telefonu. - Idziesz? Zaraz będzie śniadanie - zapytałam a on pokiwał głową i poszliśmy na górę. Kiedy weszliśmy do jadalni wszyscy byli przy stole a Roxane pewnie jeszcze robiła śniadanie.
- Amber mam takie pytanie - zaczął Jerome. - Czemu do jasnej cholery tak piszczałaś? - zapytał
- Ymm... nie ważne - odpowiedziała spoglądając na mnie. Razem z Eddie'm usiedliśmy do stołu.
- Ej a może zrobimy dzisiaj ognisko co? - zaproponował Eddie patrząc na mnie a ja kopnęłam go w nogę - Ałć - powiedział cicho.
- A w sumie to dobry pomysł - odparła Amber. - Eddie w ogóle jak ty na to wpadłeś? - zapytała patrząc na chłopaka
- Bo coś tam Jackson wczoraj mówił... - przerwałam mu wpychając mu do ust bułkę.
- Ani mi się waż - powiedziałam oschle.
- Ale co? - zapytała Nina
- Nic takiego - odpowiedziałam.
- No to ja powiem - zaczęła Amber.
- Aron liż Amber - krzyknęłam a pies szybko przybiegł do jadalni i zaczął lizać Amber. Podeszłam do nich i zaczęłam go głaskać.
- Ale słodki - powiedziały razem Nina, Joy i Mara i podeszły do nas.
- Słodszy od nas? - zapytali razem Jerome i Fabian patrząc na Ninę i Joy
- Trochę tak - powiedziały obje.
- Mój kochany piesek - powiedziałam.
- Ej to też mój piesek - dodała Amber.
- No już ok - stwierdziłam nadal go głaszcząc. Nagle do jadalni wszedł Roberto a Aron podbiegł do niego i zaczął koło niego skakać na znak, że chcę żeby ten go pogłaskał. Roberto od razu tak zrobił. Każda z dziewczyn usiadła z powrotem do stołu.
- Panienko dzwonił twój tato i powiedział żeby przekazać, że Gabriella tu przyjedzie - poinformował Roberto.
- O fajnie - stwierdziłyśmy obje.
- Kto to Gabriella? - zapytali wszyscy
- Moja kuzynka - odpowiedziała Amber.
- Ładna? - zapytali razem Jerome, Eddie i Alfie
- Pajace myślące tylko o dziewczynach i jedzeniu - powiedziałam.
- No to teraz zmieniłaś mi na pajac? - zapytał Eddie
- Hmm.. tak - oznajmiłam.
- Dobra. To ja coś powiem. Wczoraj dowiedziałem się od kuzyna Patrici, że ona umie śpiewać, tańczyć i grać na różnych instrumentach - powiedział Eddie.
- No i się wydało - stwierdziła Amber.
- Fajnie - powiedziała Mara.
- To może coś zaśpiewasz na ognisku? - zapytała Joy
- A możemy je przenieść na inny dzień? Nie mam piosenki - poprosiłam.
- Ognisko jest za tydzień - powiedziała Amber.



No i macie kolejny. Zaczynam pisać nexta. Raczej dzisiaj już go nie dodam ale się postaram. A jeśli nie dzisiaj to dopiero jutro wieczorem.
Całuski <3


Patricia

Rozdział 14

Hejka. No to lecimy z następnym:


*Eddie*
Już miałem pocałować Patricie ale nagle zadzwonił dzwonek do drzwi a my momentalnie się od siebie odsunęliśmy. Tak ktoś to ma super wyczucie czasu. Nagle do ogrodu weszła Amber z jakimś chłopakiem nie wiele starszym od nas:

- Jackson - krzyknęła Pat i podbiegła do niego chcąc go przytulić ale on się odsunął.
- Pat czemu ty jesteś cała mokra? - zapytał
- No wiesz o to zapytaj GŁUPKA - powiedziała wyraźnie podkreślając ostatnie słowo.
- Ja ci dam głupka - znowu zacząłem ją gonić tylko tym razem po domu. Kiedy wbiegliśmy z powrotem do ogrodu Pat schowała się za tym chłopakiem.
- Wredna - skomentowałem.
- Głupek - dodała.
- Papla - stwierdziłem.
- Skunks - odparła.
- Hola możecie przestać się wydzierać? - zapytała Amber a Patricia wystawiła mi język. Już miałem do niej podejść ale Amber mnie zatrzymała.
- Nie kumam. Czemu on cię gonił? - zapytał chłopak patrząc na Patricie
- A taka gra przyjacielska. Co nie Eddie? - popatrzyła na mnie
- Tak jasne. I tak cię dorwę - dodałem.
- Nie radzę - skomentowała Amber. - A właśnie to Jackson kuzyn Pat - wskazała na chłopaka za, którym Patricia nadal się chowała.
- Eddie - podałem mu rękę.
- Czemu ty goniłeś moją kuzynkę? I czemu ona jest mokra? - zapytał
- Bo dwa razy nazwała mnie głupkiem - wyjaśniłem.
- A co nie jesteś głupkiem? - zapytała z chytrym uśmieszkiem. Usłyszeliśmy czyjś śmiech. To byli Jerome i Alfie. Znowu. - Zaraz oberwiecie. I kosmita i perukowiec - krzyknęła Pat.
- Po raz kolejny ci powtarzam, że to nie jest peruka - krzyknął wkurzony Jerome.
- A ja po raz kolejny cię nie słucham - skomentowała Patricia. - Idźcie do salonu - dodała a oni poszli do salonu.
- Ty to umiesz ich wygonić - powiedziałem do Pat.
- Talent - odparła.
- Taa bo ty masz jakiś talent - stwierdziłem śmiejąc się.
- Ma talent - powiedział Jackson.
- Siedź cicho - rozkazała mu Patricia.
- Świetnie śpiewa, tańczy i gra na różnych instrumentach - dodał.
- Ale z ciebie papla - skomentowała gaduła.
- Czyli to u was rodzinne? - zapytałem śmiejąc się a Patricia groźnie na mnie spojrzała
- Dobra Jackson a w ogóle po co przyszedłeś? - zapytała swojego kuzyna Pat
- Chcesz zobaczyć swojego psa? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie
- Co to za pytanie. Jasne, że chce - odparła szczęśliwa.
- Przyjdź jutro po niego do mnie ok? - oznajmił i wyszedł
- Ty masz psa? - zapytałem zszokowany
- Tak - odpowiedziała.
- Weźcie idźcie się przebrać bo was do sali takich nie wpuszczę - stwierdziła Amber a my poszliśmy do swoich pokoi. Kilka godzin później siedzieliśmy na dole w sali kinowej i oglądaliśmy jakąś durną komedię romantyczną. Każdy oprócz Amber i Joy prawie zasypiał.
- Ej Amber mogę stąd iść? - zapytała Patricia
- Gdzie? - odpowiedziała jej pytaniem na pytanie
- Się przejść i od razu wezmę mojego psa - odpowiedziała jej.
- Idź - oznajmiła. Pat wstała i już chciała wychodzić.
- Ej weźmiesz mnie bo ja się tu zanudzę? - zapytałem błagalnie
- A chodź - powiedziała a ja wstałem i poszedłem za Pat. Wyszliśmy z domu Amber.
- To gdzie idziemy? - zapytałem
- Najpierw po mojego psa a później wezmę go na spacer - odpowiedziała.
- Spoko - po chwili doszliśmy do jakiegoś domu:
- Fajny - odparłem a Pat podeszła do drzwi i je otworzyła.
- Chodź - pociągnęła mnie za rękę i wszedłem za nią do środka. Nagle podbiegła do nas mała dziewczynka:
I wskoczyła na ręce Patrici.
- Patty tęskniłam - powiedziała przytulając ją.
- Ja też słoneczko - odparła Pat
- Ej to twój nowy chłopak? - zapytała pokazując na mnie
- Nie - zaprzeczyła szybko. - To kolega - dodała.
- Jestem Olivia a ty? - zapytała mnie
- Eddie.
- Fajne imię - skomentowała.
*Patricia*
- Olivka a gdzie Aron? - zapytałam patrząc na małą
- W pokoju z tatusiem ogląda telewizję - odpowiedziała.
- A co tatuś ogląda?
- To co zwykle - rzekła.
- A mama gdzie jest? - zapytałam po raz kolejny
- W kuchni - odpowiedziała.
- A zawołasz ją? - zapytałam a ona pobiegła do kuchni
- Kto to jest? - zapytał Eddie
- Córka Jacksona - stwierdziłam.
- To u was chyba na serio jest rodzinne gadanie - powiedział a ja walnęłam mu w ramie. Podeszła do nas Amanda:

- Amanda cześć - przytuliłam ją.
- Cześć kochana - powiedziała. - To twój... - przerwałam jej.
- To nie jest mój chłopak tylko kolega - powiedziałam a Eddie zaczął się cicho śmiać więc kopnęłam go w nogę.
- To boli - przyznał łapiąc się za nogą.
- A mnie to nie obchodzi - skomentowałam.
- Przyprowadzić Arona? - zapytała Amanda
- Tak. Stęskniłam się za nim - odpowiedziałam a Amanda poszła do salonu i za chwilę wróciła z moim pieskiem:
- Aron - krzyknęłam a on do mnie podbiegł i zaczął lizać. - Hej już wystarczy - mówiłam śmiejąc się.
- Widać, że też tęsknił - dodała Amanda.
- Ja go wezmę i przyprowadzę jak będę wyjeżdżała oki? - zapytałam a ona pokiwała głową. Wzięłam Arona za smycz i razem z nim i Eddie'm wyszłam.
- Fajny ten pies - odparł Eddie głaskając go.
- Wiem - kucnęłam i też zaczęłam go głaskać. - Mój kochany piesek - powiedziałam i pocałowałam psa w czoło. - Tęskniłam za nim i to strasznie - przyznałam cicho ale Eddie chyba to usłyszał.
- Widać było, że on raczej też strasznie za tobą tęsknił - dodał nadal go głaskając.
- To co idziemy się z nim przejść czy wracamy do domu Amber? - zapytałam wstając
- No wiesz oni raczej jeszcze ten głupi film oglądają a ja nie chcę się tam zanudzić na śmierć - powiedział też wstając. - Możemy iść - dodał i poszliśmy wzdłuż drogi. Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.







Hahhah myśleliście, że się pocałują a tu niespodzianka. Kuzyn Pat im przeszkodził.
Teraz idę oglądać Violettę a jak skończę to biorę się za kolejny <3

Pisać kto kocha Violkę? No przyznajcie się hhahah :*


Patricia